http://luka-finance.pl/

„Tak nam spodobał się pole dance, że postanowiliśmy zatańczyć na rurce nasz pierwszy taniec na ślubie” – wywiad z instruktorami Pole Dance w Elblągu

Październik 30, 2018 19:00 34

Nic nie cieszy bardziej jak wykonywanie pracy, która wynika z pasji i jest spełnieniem marzeń. Właśnie w taki sposób postanowili zarabiać na życie Pani Karolina i Pan Piotr. Już od ponad roku prowadzą przy ul. Ogólnej „Flying Devils Pole Dance Studio”.

Redaktor: Skąd wziął się pomysł na założenie studia pole dance?

Pan Piotr: Żona zawsze chciała trenować pole dance. Na pierwsze zajęcia zdecydowała się pojechać do Trójmiasta. Było to w 2015 roku.

Pani Karolina: Nie chodziłam tam zbyt długo, ponieważ było dość daleko, a do tego szybko rozwiązali moją grupę. Znalazłam następne studio w innym mieście. Miałam bardzo sympatyczną instruktorkę. Namówiłam nawet męża, żeby ze mną spróbował…i zgodził się :) Szybko pojawił się też pomysł, żeby otworzyć coś takiego w Elblągu. Był tylko strach czy taka forma aktywności przyjmie się w naszym mieście.

Pan Piotr: W międzyczasie wpadliśmy też na pomysł, żeby jako pierwszy taniec na ślubie wykonać pokaz pole dance. Pierwszy taniec na rurce bardzo zaskoczył gości, ale w pozytywny sposób. Byli zdziwieni, jak dużo fajnych rzeczy można się nauczyć. Niektórzy odważyli się nawet sami spróbować. Drugi pokaz pole dance na naszym ślubie zaprezentowaliśmy po zmroku na pomoście przy pochodniach. Wyszło naprawdę fajnie.

Red. W sukni i w garniturze (śmiech)?

Pan Piotr: Niee (śmiech), przebraliśmy się.

Red. Czy dużo osób przychodzi na zajęcia?

Pan Piotr: Zainteresowanie jest spore…. Jednak siniaki, otarcia…potrafią czasem zniechęcić. Żeby było widać efekty, to trzeba włożyć sporo pracy i być cierpliwym.

Pani Karolina: Pierwsze 3 miesiące to naprawdę minimum, żeby się w ogóle zorientować, czy to jest „dla mnie”. Przez ten czas dopiero przyzwyczajamy się do rurki a ból, który jest na początku bardzo odczuwalny z czasem całkiem ustępuje. Początek jest trudny, ale jak się go przetrwa, to zostaje się już na bardzo długo. Były dziewczyny, które nie miały siły zrobić pompki, a teraz zasuwają po rurze do góry na samych rękach. Kiedy po pewnym czasie już nauczą się wykonywać jakąś figurę to są takie dumne z siebie, że zapominają o całym trudzie i mają ogromną radość. Każdego dnia podziwiamy te dziewczyny za ich wytrwałość i wolę walki. Są najlepsze 

Red. Jak w każdym sporcie i wyczynowym treningu zawsze jest jakiś idol. Kto dla Państwa jest wzorem do naśladowania w pole dance na świecie?

Pani Karolina: Raczej nie mamy jednego ulubionego idola. Każdy w pole dance charakteryzuje się czymś innym, każdy jest dobry w swoim stylu. Jest kilka rodzajów tego sportu. Niektórzy są bardziej siłowi, inni bardziej rozciągnięci, niektórzy podchodzą bardziej artystycznie.

Pan Piotr: Niektórzy lubią wyżywać się na tej rurce (śmiech). Jak podchodzą to z takim powerem.

Pani Karolina: Na pewno wrażenie na mnie robi Malwina Ginter Stenka. Szczególnie w exotic jest niezrównana. Zawsze zadziwia mnie jej szybkość i lekkość we wszystkim co robi. Bardzo podoba mi się też stylAnastasii Sokolova – taniec z wielkim impetem (śmiech).

Pan Piotr: Jeździmy na różne warsztaty, aby stale podnosić kwalifikacje i rozwijać umiejętności a później wypracowujemy własny styl.

Pani Karolina: To co ludzie potrafią jest po prostu niesamowite!

Red. Jeszcze do niedawna pole dance kojarzono typowo z tańcem w klubie erotycznym. Obecnie powstaje coraz więcej miejsc, w których można się uczyć tańca na rurze…czy polska mentalność nt. tego zajęcia się zmienia?

Pan Piotr: Tak w ogóle, patrząc historycznie, to pole dance nie ma nic wspólnego z tańcem erotycznym. To co dzieje się w klubach, to jest taniec przy rurce, gibanie się. Nie ma nic wspólnego z pole sportem, pole artistic, pole exotic czy w ogóle z pole dance.

Pani Karolina: Ogólnie to my uczymy pole sportu. Są to figury, przejścia, spiny i dropy. Taniec to zajęcia z innej dziedziny, bardziej choreo czy exotic pole. Oczywiście na naszych zajęciach też od czasu do czasu uczymy się choreografii w różnych stylach, ale na co dzień jest to głównie ciężka praca siłowa.

Red. Jakie są zalety tej formy sportu?

Pani Karolina: Pole dance bardzo poprawia samopoczucie i odstresowuje. Pozwala nabrać pewności siebie.

Pan Piotr: Podczas treningów wzmacniają się wszystkie mięśnie w tym bardzo stabilizujące. Ja miałem problemy z kręgosłupem, a pole dance pomógł mi tak wzmocnić mięśnie brzucha i pleców, że ból praktycznie ustąpił. Niestety praca siedząca często prowadzi do takich dolegliwości. Na szczęście zawsze można temu zaradzić.

Pani Karolina: W tym sporcie pracuje dosłownie każdy mięsień, od szyi, po stopy!

Pan Piotr: Dziewczyny mówią, że widać bardzo duże zmiany w sylwetce, zarysy mięśni. Jedna z naszych kursantek powiedziała nawet, że mąż kupił sobie ciężarki, bo nie chce gorzej wyglądać (śmiech).

Pani Karolina: Zastanawialiśmy się w ogóle jak pole dance zostanie odbierany wśród mężczyzn, chłopaków i…nie jest źle :) Męża wszyscy odebrali bardzo pozytywnie. W przypadku jednego chłopca koledzy ze szkoły, jak się dowiedzieli, że ćwiczy pole dance, to się trochę pośmieli, ale to może z jeden dzień i odpuścili. Przykładem tancerza męskiego jest chociażby Patryk Rybarski- po nim widać, że ten sport bardzo rozbudowuje i można wyglądać świetnie i bardzo męsko.

Red. Czy są przeciwwskazania, które dyskwalifikują z udziału w zajęciach?

Pan Piotr: Zawsze każdy musi zweryfikować swój stan zdrowia we własnym zakresie. Jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości prosimy o konsultację z lekarzem bądź też rehabilitantem. Decyzja o rozpoczęciu u nas treningów jest decyzją osobistą po ewentualnej konsultacji z lekarzem. Treningi są dość intensywne i nie chcemy pogłębić jakiegoś schorzenia. Na pewno z zajęć u nas wyklucza ciąża. Podejścia w tym zakresie są różne, jednak my stoimy na stanowisku, że zdrowie i bezpieczeństwo są najważniejsze. Rok czasu to nie całe życie, a pole dance jest według nas niebezpieczny dla kobiet w ciąży.

Pani Karolina: Zależy nam na tym, żeby nasza współpraca była udana i kojarzyła się z miłymi wspomnieniami, a nie jakimiś przykrościami.